Link :: 27.12.2007 :: 02:36
Próba powrotu
Tak. Dawno mnie tu nie było. Wiele osób się stęskniło za moimi tekstami o czymkolwiek (sic!), a i mnie brakowało słowa pisanego. O tym ostatnim uświadomił mnie Maciek, (kumpel z liceum, znany niegdyś jako Teleri) mówiąc, iż znalazł na swoim dysku kopię mojego starego opowiadania fantasy sprzed wielu lat. Ot, wspomnienia. No to w takim razie spróbujmy coś popisać. Tyle, że - dla odmiany - krótko i rzeczowo. A za to częściej. Co Wy na to...?
Zatem... zacznijmy może od samego początku. Jestem Meleth. Meleth Ilverin, żeby było bardziej oficjalnie. A dla przyjaciół, po prostu Mel. Jako że jest to miejsce publiczne, staram się nie używać personaliów swoich ani nikogo innego, jeżeli tylko mam jakiś "zastępnik". No, mniejsza o nazwy. Ja to ja i tyle. Kim jest ten "ja"? Ot, student ostatniego roku Telekomunikacji na krakowskiej AGH, który za pół roku powinien oddać pracę magisterską na temat szyfrowania tekstu w obrazie. Jak się łatwo domyśleć, praca na chwilę obecną leży. I kwiczy. Cóż, permanentny brak czasu na cokolwiek to moja wizytówka. Co jeszcze zabiera mi czas, poza projektami na uczelnię? Po pierwsze praca - projektuję sieci kablowe dla UPC pod szyldem pewnej amerykańskiej firmy, która potrafi docenić pracownika. Praca jest fajna, podoba mi się, ale nie jest przyszłościowa. Cóż, taka przejściówka. W każdym bądź razie na chwilę obecną. A drugi czaspożeracz? Dom. Staram się poświęcać mu czasu tyle, ile się da. Po pierwsze z powodu mojego poczucia obowiązkowości i lojalności względem rodziny, a po drugie dlatego, że trafili mi się raczej wymagający rodzice. Słucham? Nie, nie narzekam. Tak już po prostu jest - z oczywistych względów bardzo liczę się z ich zdaniem. A czasem - z mniej oczywistych - aż za bardzo. Cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko... Idźmy dalej. "Ja" to nie tylko obowiązki i powinności. To także moje własne mełe szczęścia - ucieczki do świata marzeń i fantastyki. Książki, gry, filmy - dokładnie w tej kolejności szukam oderwania się choć na chwilę od rzeczywistości i zatopienia się w innym, wymyślonym świecie. To taka moja recepta na codzienne troski. A poza tym... rodzina, przyjaciele, kumple, znajomi - uważam ludzi za największą radość życia i z nimi staram się spędzić jak najwięcej chwil. Mimo, iż w głębi duszy jestem samotnikiem. Ale to długa historia, więc mniejsza o to. Dalej... muzyka. Uwielbiam ją i żyję nią. Wszystkim, co ma rytm, melodię, ładne słowa i jest dobrze skomponowane. Muzyka poważna, symfoniczna, rockowa, metalowa i każda inna, której słuchanie sprawia mi przyjemność. To daje mi siłę i pozwala uzewnętrznić uczucia. A właśnie, co do uczuć. I ludzi. Od wielu lat nie jestem w żadnym związku, a moje serce tuła sie samotnie po drodze życia. Co gorsza przywykłem do tego i nie wiem, czy potrafię to zmienić. Bo chcieć chyba chcę... Ale to dłuższa historia, nie na teraz. Co jest jeszcze takiego ważnego u mnie? Jest coś takiego. Nie tyle ważne, ile "najważniejsze". Wiara. To jest główny motor mojego działania. Staram sie zawsze stawiać ją w centrum mojej egzystencji, według niej żyć i kierować się ścieżkami wskazywanymi przez jej drogowskazy. Zadanie trudne, aczkolwiek mimo potknięć nie zawracam z tej drogi, bo ona nadaje temu wszystkiemu sens.
Hmmm... może tyle na początek. Postaram sie napisać coś w miarę szybko i w miarę krótko. Teraz tylko stały punkt programu, czyli piosenka. Dziś utwór, który daje mi nadzieję, iż nawet ktoś taki jak ja może spotkać miłość swojego życia, a spotkanie to zakończy się happy endem. Przynajmniej ja w takie rozwiązanie wierzę...
Koncertówka, więc wybaczcie proszę przydługi wstęp.
"Wiara, nadzieja, miłość"
"Wiara Nadzieja Miłość" /Robert Kasprzycki/
Umarłem gdy odeszła, nie pozostał po mnie ślad.
Już nie miał dla mnie miejsca ten trójwymiarowy świat.
Nieśmieszny brak powietrza i powietrza śmieszny głód
I wiara pierwsza lepsza też czasami czyni cud.
Odnajdzie mnie na samym dnie
Jej cichy głos jej niewidzialna dłoń.
Utuli mnie jak cienie drzew
Jej ciepła dłoń jej niewidzialny głos.
Wierzyłem że powróci za pół roku może dwa,
Pisałem długie listy lecz atrament plamę dał.
Czekanie na telefon to zajęcie nudne dość,
Nadzieja druga durna też bredziła jak na złość.
Odnajdzie mnie na samym dnie,
Jej cichy głos jej niewidzialna dłoń.
Utuli mnie jak cienie drzew,
Jej ciepła dłoń jej niewidzialny głos.
Gdy wreszcie się zjawiła, na jawie czy we śnie,
Wiedziałem że to miłość, a zresztą kto to wie.
Złocisty ma warkoczyk i w palcach złotą nić
I gdy mi spojrzy w oczy nie muszę o niej śnić.
Odnajdzie mnie na samym dnie,
Jej cichy głos jej niewidzialna dłoń.
Utuli mnie jak cienie drzew,
Jej ciepła dłoń jej niewidzialny głos.
Komentuj (2)
Link :: 30.12.2007 :: 21:06
Wbrew oczekiwaniom...
...nadal tu jestem. :-) Jak widać, deklaracja częstych tekstów z poprzedniej notki nie była czczą obietnicą. Przynajmniej na dzień dzisiejszy... :P Jak będzie potem, to się zobaczy.
A właśnie, odnośnie ostatniej notki... Wiele osób odniosło się negatywnie do niej, określając "autobiografię" jako niekonieczną. Fakt, typowa autobiografia.autocharakterystyka nie jest potrzebna, dlatego napisałem taką skróconą formę przedstawienia siebie, a to tylko jako symboliczny powrót do korzeni, czyli pisania bloga w miarę często. Taki swoisty "nowy początek", nic ponadto. Druga wersja mówi, że po prostu nie miałem o czym pisać, więc pisałem o rzeczach mało ciekawych, czyli o sobie. :P Hmmm... dodam tylko, że ostatnie zdanie to była czysta autoironia, więc nie musisz na nie ściągać brwi, drogi Aiwendilu. ;-)
Dobra, co poza autoironią i wyjaśnieniami mógłbym tutaj napisać? Może klasycznie, czyli co nowego było/jest/będzie. Jak zwykle nauka. Dużo. Za dużo. Tym razem siedzę nad projektami, dziś np, starałem sie coś mądrego napisać o skalowalności sieci kablowych. Co mi z tego wyszło, oceni mój zespół, a następnie prowadzący zajęcia. Mam nadzieję, że wszystkim się spodoba. A poza tym... Za nami święta, przed nami Sylwester. Święta minęły stosunkowo spokojnie, tyle, że przez całe ferie, czyli od 9 dni męczy mnie jakieś paskudne przeziębienie, które zaczyna mnie już poważnie drażnić, no bo ileż można? Mam nadzieję, że po jutrzejszej popijawie samo minie. A jak nie na tej, to na następnej, z Amrisem. :P A właśnie, co do jutra... szykuje się skromny, męski wieczór w towarzystwie Artura i Garreta, czyli części naszej licealnej ekipy wormsowej. Przewidziane są m.in. partyjki Herosów 5, Wormsów Armageddon, jakieś filmy i dużo niezdrowego żarcia własnej roboty. No i oczywiście picia ale to już kupne. No, chyba, że zaczniemy coś eksperymentować... ;-) Szkoda tylko, że ekipa taka wąska - rok temu było nas pięciu i zabawa była przednia. Że już nie wspomnę czasów, kiedy łaziło się na wypasione imprezy powyżej 20 osób z litrami alkoholu, kilogramami niezdrowego żarcia i stadami fantastycznych ludzi. Ech, gdzieś mi się te czasy zapodziały. Czy ktoś je widział...? :-/
No, to tyle na razie, bo czeka na mnie Wiedźmin. Rewelacyjna gierka - pozwala ana powrót wczuć sie w klimat opowieści spod pióra Andrzeja Sapkowskiego, które tak mile wspominam. Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś zatopię się w tym świecie. A jednak. :-)
Na koniec standardowo piosenka. Słucham? Nie, nie jest ona skierowana do nikogo konkretnego, no co Wy! Po prostu bardzo mi się podoba klimat tego zespołu, a ta jest jedną z trzech najlepszych w ich wykonaniu. Ot, moje niedawne odkrycie. Co o nim sądzicie?
Caritas (Liebe)
"Caritas (Liebe)" /Lesiem/
Anima Candida. O Anima
Amore
Amantes Amentes. Mea Anima
Amore
Experientia. Ad Deliberandum
Cantare
Extrema Linea Amare. Amore
Cantare
My heart yearns
For love in all its glory
A never ending ecstasy
True love burns
So deep into my soul and you
See all that I am
Now and forever we will
Always be as one
Anima Candida
Virgo Virginum Praeclara
Vivamos
Te Deum Laudamus O Ama Ama
Mi Lepus O Vita
Mea Vita. Meum Mel. Mea Salus
Mea Columba
Si Vis Amari, Ama
O Quam Tristis Et Attlicta
Anima
Per Nativitatem Tuam
Paradisi Gloria
Quis Legem Det Amantibus
Amore
Cantare
Caritas
Amore
Experientia. Ad Deliberandum
Cantare
Extrema Linea Amare. Amore
Cantare
How I long
To see you here before me
Your smile will light the sun
To feel the sweet sensation
Washing over me
To melt in your arms
Repeat chorus
What is love?
Love is true
What is love?
Love is you Komentuj (1)